więcej na klubowym Facebooku

11 maja 2024

Babia Góra w ciągu tygodnia po raz drugi odrobiła zadanie domowe z punktowania na drużynach żegnających się z Okręgówką. Po środowym zwycięstwie w przedostatnich Luszowicach, zapewnionym przez dublet goli już w piewszych minutach, sobotnia wygrana z ostatnim Malcem przyszła dopiero w końcówce starcia. Niepokój o wynik spowodowany był niewykorzystaniem tuzina okazji, do jakich suszanie dochodzili przez całe spotkanie.

 

Wrażenia artystyczne zniknęły jednak w cieniu przyjeżdżającej karetki. Mateusz Oleksy opuścił Mickiewicza z poważną kontuzją. W najbliższych dniach autora 8 goli w tym sezonie czeka rezonans magnetyczny, który odpowie na pytanie o to, jak długa przerwa od boiska czeka 24-letniego napastnika.

 

Kibice na trybunie, nie tylko miejscowi, bo swoją delegację miał także Malec, nie mieli kłopotów z rozpoznaniem, którą z drużyn oddzielają 22 punkty w tabeli. Suszanie od pierwszych minut przejęli inicjatywę w kreowaniu akcji podbramkowych, pozwalając rywalom na sporadyczne przedostawanie się w okolice obrzeży własnego pola karnego. Jeszcze przed upływam kwadransa debiutanckiego gola skompletował 15-letni Mikołaj Bodzek, który po raz pierwszy wyszedł w podstawowym składzie. Najmłodszy strzelec w współczesnej historii Babiej Góry w momencie trafiania do siatki nie miał nawet 45 minut rozegranych w seniorskiej piłce. Przez pozostałą godzinę gry u wychowanka klubowej akademii nie dało się zauważyć tremy przed starszymi rywalami. To nie był jedyny debiut w składzie suszan. Po 90. minucie na boisku pojawił się Wiktor Balcer, dla którego były to pierwsze chwile w “dorosłym” futbolu.

 

Podczas przerwy Babia Góra najwidoczniej umówiła się, że wynik jest niezbyt imponujący. Swoje okazje podbramkowe do momentu przymusowego zejścia Mateusza Oleksego miała cała linia ofensywna suszan. Chwilowa dezorientacja, spowodowana trudnymi chwilami kolegi z drużyny, “pomogła” Malcowi złapać kontakt. Rozciągnięta obrona i zwolnienie się przestrzeni między formacjami zostały skrzętnie wykorzystane przez Seweryna Jaromina, który mógł dopisać na swoje konto dwunastego gola w sezonie dla Zgody.

 

Naprawa wyniku przez suszan została uskuteczniona krótko przed 90. minutą spotkania. Maciej Stróżak posłał dośrodkowanie w pole karne rywali, gdzie po dużym zamieszaniu piłkę głową nad bramkarzem skierował do siatki Hryhorij Fadiejew. 17-letni napastnik z ukraińskim paszportem ma szansę zostać... najskuteczniejszym obcokrajowcem w historii suskiego klubu. Do wyprzedzenia Douglasa Ramosa (2 gole) potrzebuje jeszcze jednego trafienia.

 

“Cieszymy się z wygranej, ale zamienilibyśmy ją na zdrowie Mateusza. Całą drużyną dedykujemy zwycięstwo Mateuszowi. Zawsze uważam, że najważniejsze jest zdrowie. Styl i wynik w tym momencie schodzą na dalszy plan. Wracając do samego meczu, to w samej końcówce dopisało nam szczęście. Patrząc jednak na całość, to nie była to przypadkowa wygrana. Tylu sytuacji podbramkowych, wręcz stuprocentowych, to w tym sezonie chyba jeszcze nie widziałem w naszym wykonaniu. Sami w szatni mówiliśmy, że można byłoby nimi obdzielić większość poprzednich meczów. Szkoda więc, że wkradła się ta nerwowość o końcowy wynik. Zabrakło może doświadczenia Łukasza Kryjaka, jego “zimnej krwi” w takich sytuacjach. Widać było, że gramy młodą drużyną – swoje debiuty mieli dziś 15-latkowie z Akademii, Mikołaj Bodzek i Wiktor Balcer”.

– powiedział Krzysztof Wądrzyk po meczu.

 

Babia Góra Sucha Beskidzka - Zgoda Malec 2:1 (1:1)

Gole: M. Bodzek, H. Fadiejew

Kartki: Sz. Szwed (43'), A. Jermołenko (66')

Skład: R. Sejdametow - A. Jermołenko, A. Frączek, D. Baziński, K. Siwiec (70' A. Maciejewski), M. Wójtowicz, Sz. Szwed (70' A. Zawiła), N. Tyszenko, M. Bodzek (90' W. Balcer), M. Oleksy (65' H. Fadiejew).

 

Zwycięstwo w cieniu karetki

MKS Babia Góra Sucha Beskidzka